- 22 845 19 89
- sekretariat@bpmokotow.waw.pl
- ul. Wiktorska 10, 02-587 Warszawa
Posłuchaj audycji:
Autorka: Małgorzata
Wychowałam się w domu z ogrodem, który wówczas wydawał mi się miejscem magicznym, pełnym zakamarków i tajemnic. Miałam swoją dziurę w płocie, przez którą przemykałam do zaprzyjaźnionej sąsiadki Asi. Miałam swój mini ogródek, w którym posiałam sałatę, rzodkiewkę i inne warzywa, a całość zdobił okazały słonecznik. Przed pójściem do szkoły zbierałam sobie truskawki i poziomki na drugie śniadanie. Mam masę wspomnień związanych z tym miejscem, czają się gdzieś pod powiekami, ale tylko niektóre zostały uwiecznione na zdjęciach. W ogrodzie rosły śliwy, grusze, jabłoń i czereśnia, która wyrosła tak wysoka, że nie sięgaliśmy do jej owoców. Raz do roku następował długo wyczekiwany moment, który z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się dość barbarzyński, choć drzewo nigdy widocznie nie ucierpiało. Wujek Michał wkraczał do akcji ze strażackim bosakiem, sięgał po jedną z gałęzi, po czym ją łamał. Obsiadaliśmy ją jak szpaki i wyjadaliśmy drobne, słodkie owoce. Na zdjęciu jest właśnie ten moment. Ze szpaków zostaliśmy tylko brat i ja. Czereśnię zastąpiła kostka brukowa, tuje i hortensje.