Ułatwienia dostępu
  • 22 845 19 89
  • sekretariat@bpmokotow.waw.pl
  • ul. Wiktorska 10, 02-587 Warszawa

Logotyp Biblioteki z białą nazwą

Posłuchaj audycji:

Transkrypcja nagrania audio: Przeprowadzka

Przeprowadzka

Autorka: Alicja Wiśniewska

Mam na imię Damian i jestem pleszką, małym ptakiem z pomarańczowym brzuszkiem, czarną twarzą i dziobem oraz szarym grzbietem. Niedawno przeprowadziłem się do ogrodu na Sadybie, bardzo mi się tam podoba. Opowiem wam, jak to było.

Gdy zawitałem w ogrodzie, usiadłem na płocie i popatrzyłem na najbliższe drzewo. To był młody dąb. Zobaczyłem też cisy, jarzębiny, grządki warzywne, rabatki pełne bratków i innych kwiatów. Było kolorowo i pachnąco. Gleba wydawała się żyzna, więc musiało w niej być mnóstwo owadów. Pomimo tych kuszących przekąsek, postanowiłem, że najpierw muszę zbadać drzewo. Gdy na nim wylądowałem, poczułem się tak swobodnie! Wszystkie gałęzie i rozgałęzienia były moje. Postanowiłem, że ulokuję się w środku. Poprawiłem piórka i z moją walizką zacząłem przeciskać się przez gałęzie. Normalnie nie sprawiłoby mi to problemów, ale walizka była wypchana po brzegi, więc strasznie utrudniała. W końcu dotarłem na miejsce. Otworzyłem walizkę i wyjąłem z niej gniazdo. W sezonie wiele razy się przeprowadzam, więc żeby nie tracić czasu na budowę nowego gniazda, zabieram stare ze sobą. Wprawdzie jest już trochę pomięte, ale zdatne do użytku. Wyjąłem też kilka innych rzeczy. Między innymi mojego smartfona. Spytacie, skąd mam smartfona? Znalazłem go na ławce, ktoś zostawił, więc go sobie wziąłem i od tamtej pory służy mi do ptasiej komunikacji.

Szamocząc się z gniazdem i trzymając w skrzydłach smartfon, straciłem równowagę i spadłem na dół. Kiedy się ocuciłem, zobaczyłem kosa w garniturze i krawacie. Przeglądał jakieś dokumenty, wyskrobane pazurem na liściach.

– A pan co tu robi? – spytał, nawet na mnie nie patrząc.

– Mieszkam – odparłem z równym lekceważeniem.

– Niestety, tu już nie ma „mieszkam”. Jestem administratorem tego drzewa i informuję, że ten dom nie należy do pana – oznajmił kos. – W dokumentach mam zapisane, że dom należy do Malwiny Wielodzietnej.

– Ale na drzewie jest mnóstwo gałęzi, starczy dla wszystkich! – oburzyłem się, podnosząc się z ziemi.

– Przykro mi. A tak poza tym wezmę to sobie – oświadczył kos, sięgając po MÓJ smartfon.

Chciałem rzucić, że to moja własność, kiedy nagle na płocie, w towarzystwie 13 piskląt, usiadła sikorka modraszka. To musiała być Malwina Wielodzietna.

– Pana nazwisko? – spytał mnie kos, skanując dokumenty telefonem.

Ale już go nie słuchałem. Ruszyłem w stronę Malwiny. Miała dwie niebieskie torby sportowe i zieloną torebkę, zapinaną na złote zatrzaski.

– Adam, Patryk, Ziemowit, Kajtek, Stefan, Marcin, Daniel, Zosia, Kasia, Grażka, Franciszka i Łucja – ogłosiła uroczystym głosem – ten dąb, to nasz nowy dom!

Wszystkie dzieci, popychając jedno drugie, niezdarnie wskoczyły po pniu do korony.

– Czy to prawda, że pani tu mieszka i nikt inny nie może się tu wprowadzić? – spytałem, biorąc od sikory jedną torbę.

– Sąsiedzi mile widziani! – zaśmiała się i wnieśliśmy jej torby na górę.

Ja też nie miałem nic przeciwko sąsiadom, bo wcześniej mieszkałem na skwerze, a tam sąsiadów mi nie brakowało.

– To jak brzmi pana nazwisko? – powtórzył pytanie kos. – Ostatnia szansa!

Malwina rzuciła mu srogie spojrzenie. Wówczas ten zaczął się cofać i jedynie rzucił: – Miłego mieszkania w Spółdzielni Mieszkaniowej Dębowe Korony! i zniknął.

I tak zyskałem nowy dom, żonę, trzynastkę dzieci, ale przede wszystkim szczęście, miłość i spokój na dębie w pięknym ogrodzie. I nawet nie było mi szkoda, że straciłem swojego smartfona.

Stopka

Logotyp Biblioteki

DYREKCJA

ul. Wiktorska 10

02-587 Warszawa

Biuro czynne:

poniedziałek - piątek

8.00 - 16.00

PUNKTY BIBLIOTECZNE

© {source}<?php echo date('Y'); ?>{/source} Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy.