Biblioteka Publiczna

w Dzielnicy MOKOTÓW m.st. Warszawy


KOMENTARZE DOPISANE PRZEZ: Bazyli



Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Przygoda z owcą
Wysłany: 2019-08-01 21:18:55


Kolejna książka Murakamiego w krótkim czasie i kolejny zachwyt. : Nie byłem pewny, jak autor poradzi sobie z formą kryminału?, ale zrobił to w sposób bardzo typowy dla siebie. Narracja bardzo długo nie rozwiązywała zagadki z owcą, a że niczego się nie domyśliłem, zakończenie mnie zaskoczyło. Mam wrażenie, że mimo tego, że czuć w tym Murakamiego, to jest w tym też coś trochę innego i świeżego. Bardzo dobra, właśnie dla takich pozycji sięgam po twórczość tego autora.

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Jo@nna
Wysłany: 2019-08-01 21:14:18


Drogie Panie, Drogie Dziewczyny - będziecie zachwycone tą książką! Agnieszka Opolska sięga do różnych sfer kobiecej wrażliwości i emocjonalności, okraszając tą powieść sporą dawką - dużo większą, niż w czytanej przeze mnie poprzedniej z jej książek, "Annie May" - pikanterii, która z pewnością wywoła przyjemne mrowienie, oraz wzruszy wszystkie wielbicielki kobiecych powieści obyczajowych.

Przy czym robi to w charakterystycznym dla siebie doskonałym stylu. Ponownie, jak w pierwszej powieści Agnieszki Opolskiej, spotkacie w "Joannie" postaci operujące żywym słowem, popełniające błędy i podejmujące sprzeczne ze sobą decyzje, co czyni je niezwykle wiarygodnymi i rzeczywistymi. Zarówno w sferze dialogowej, jak i w materii konstrukcji fabuły nie ma w "Joannie" ani jednej nuty fałszu - to wyjątkowo prawdziwy zapis historii kobiety, która podejmując czasem kontrowersyjne - często z narażeniem na cierpienie bliskich jej osób - decyzje, ba, nawet nieodpowiedzialne kroki, szuka swojej własnej receptury na szczęście i spełnienie zawodowe, miłosne, seksualne. Czy ją znajdzie? Przekonajcie się sami.

Mała notka dla mających zamiar zabrać się za czytanie "Joanny" Panów: to nie jest książka napisana dla Was! Owszem, znajdziecie w niej sporo humoru, który być może Was rozbawi, przydarzyć się może po drodze kilka zwrotów akcji, które Was zaskoczą. Być może wyciągniecie wnioski, które pomogą Wam osiągnąć lepsze relacje z Waszymi partnerkami, ale tę książkę prawdziwie głęboko przeżywać będą tylko Czytelniczki. To po prostu fakt. Zatem Panowie, od ogólnej oceny możecie odciąć sobie jedną gwiazdkę a wszystkim Paniom "Joannę" gorąco polecam!

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Láska nebeská
Wysłany: 2019-08-01 21:12:39


Kocham Czechów, Czechy, czeskość, kocham czeskie filmy i literaturę, czeski humor i czeskie błędy także.
Mam przed sobą zbiór 17 esejów na tematy, które kocham, czego chcieć więcej?
Urzekły mnie aż tak bardzo, być może dlatego, że zostały napisane przez Polaka a nie Czecha -
Miłość niebiańska Laska nebeska prowadzi do czeskiego morza. Do czeskiego oceanu. Nigdy zaś do czeskich gór, bo takie nie istnieją. Co zrozumiałe, nie istnieje także czeski humor i czeska literatura. O czym dobitnie w swoich dziełach zaświadcza największy czeski geniusz, Jara Cimrman.
Nie istnieje również państwo czeskie. Ani czeski bóg, ani czeski cud. Nic nie istnieje.
Nawet piszący te słowa zdaje się być wyłącznie iluzją.

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Ta, którą znam
Wysłany: 2019-08-01 21:06:08


Ta, którą znam to powieść, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Sięgając po nią, nastawiałam się na nieskomplikowaną obyczajówkę, a dostałam najprawdziwszy dramat. W trakcie czytania kilkakrotnie zmieniałam zdanie względem głównej bohaterki Ady i jej siostry Agnieszki. A działo się to za sprawą opowieści o miłości i przemocy, cierpieniu i zbrodni. Informacje dokładano kawałek po kawałku.

Fabuła bardzo mnie wciągnęła i jak już znalazłem czas na czytanie, to momentalnie pochłaniałem kolejne rozdziały. Aż dotarłem do momentu, gdy chciałem tę książkę odłożyć. Po prostu obawiałem się tego, o czym za chwilę mogę przeczytać. Lubię takie emocje podczas lektury. To znak, że autorka kupiła mnie swoją wizją świata, że jej opowieść do mnie przemawia. Dlatego z pewnością sięgnę po inne książki Małgorzaty Wardy.

Moim zdaniem, warto!!!

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Narkotyki
Wysłany: 2019-08-01 21:03:13


Trafny i spostrzegawczy, mający zdolność wnikania w ludzką naturę, szczery do bólu nawet wobec własnych słabości za które sam siebie karci, bezkompromisowy humor. Zderzenie z nim skutkuje szokiem dzięki któremu otwierają ci się oczy i zaczynasz łapać jakie bagno cię otacza. I to niekoniecznie ty musisz borykać się z jakimiś nałogami ale dostrzegasz ogrom ludzi, którzy wpadli w tą niezwykle łatwą pułapkę jaką jest gonitwa za przyjemnościami i nawet nie mają tego świadomości. Uważają nałogi za część swojego życia, za swój wybór i w istocie po części tak jest ale ten wybór został im masowo pokazany a oni tylko się zgodzili w to wszystko bawić. Najbardziej trafił do mnie rozdział o papierosach, jego przekaz, który brzmi "jesteś idiotą, że się za to zabrałeś i jeszcze brniesz w ten niewinny nałóg jak osioł" i choć sam nie palę to często spotykam się z tymi, którzy bronią swoich papierosów jakby ktoś zabierał dziecku zabawkę po ciężkim dniu ten papieros to jedyna nagroda, którą oni otrzymują robią z siebie nieświadomie męczenników a prawda jest taka, że syfi im to umysł.
Polecam poczytać Witkacego, trafia w rozum swoją twórczością i szczerością o ile jesteś w ogóle gotów przyjąć prawdę.

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Pożegnanie jesieni
Wysłany: 2019-08-01 21:00:46


Intelektualna rozpusta toczona w kilku wymiarach - trzeźwym, podlanym alkoholem lub posypanym kokainą, potem intelektualna rozpusta łączy się z tą całkiem fizyczną, dzięki której potęguje doświadczenia z obu do trudnej do zniesienia skali. Każda z postaci "Pożegnania jesieni" Atanazy Bazakbal, córka bogatego żydowskiego bankiera Hela Bertz, zamożna polska szlachcianka Zosia, ksiądz Wyprztyk, hrabia Łohoyski, książę Prepudrech czy rewolucjonista Sajetan Tempe - każdy z nich prezentuje inną postawę psychologiczno-filozoficzną, a Witkacy bezkarnie obnaża ich pragnienia i emocje przed czytelnikiem. Obnaża tak bardzo, że czytelnik czuje się jak bezczelny podglądacz zmuszany jednocześnie do intelektualnego wysiłku zrozumienia przytaczanych idei, motywów, koncepcji filozoficznych.

Rozważania na temat sztuki, indywidualizmu ginącego w odmętach tzw. społeczeństwa, które zdaje się przejmować władzę nad jednostką nie tylko w sferze fizycznej przez rewolucję ile w sferze duchowej - przez dekadencję i wątpienie we wszystko samego indywidualizmu. Dotychczasowa kultura nie wytworzyła nic wartościowego prócz dancingu, symbolu tej "kultury niczego". Powieść powstała w czasach realnego zagrożenia komunizmem, co nie znaczy, że rozważania te nie są aktualne teraz. O, jak bardzo aktualne!

Po przeczytaniu "Pożegnania jesieni" byłem zaskoczony, że mimo wymagającej formy jest to powieść mimo wszystko przystępna. Na pewno dla osób, które nie interesują się filozofią w ogóle może być bardzo trudna w odbiorze, ale dla fanów np. Gombrowicza będzie to intelektualna uczta.

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Jedyne wyjście
Wysłany: 2019-08-01 20:53:02


Witkacy, ze względu na mój monogram WG zajmuje pierwsze miejsce w skrócie przedstawiającym trzech moich idoli w literaturze polskiej WGS. Poza nimi adoruję jeszcze Parandowskiego i Lema. Życie sprawia niespodzianki i nie wiem dlaczego nigdy omawianej książki nie spotkałem, a jest ona NAJGENIALNIEJSZĄ WŚRÓD GENIALNYCH. Pod płaszczykiem powieści Witkacy przedstawia swoje credo głównie w formie dysputy pomiędzy dwoma jego alter ego: filozoficznym i artystycznym.
Dysponuję wydaniem PIW-u z 1980 roku, które jest wznowieniem pierwotnego z 1968 roku, przygotowanego do druku z rękopisu, opatrzonym posłowiem i notą wydawniczą przez Tomasza Jodełkę Burzeckiego. Uważam, że lekturę należy zacząć od rewelacyjnie opracowanego posłowia noszącego tytuł "Nad Jedynym wyjściem Stanisława Ignacego Witkiewicza" i dlatego też wypada zamieścić dwa słowa o jego autorze. Na podstawie Wikipedii:
Tomasz Jodełka-Burzecki 1919 - 1989 - polski poeta, eseista, krytyk literacki, edytor. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1953-1984 był redaktorem PIW-u.
Jego posłowie jest najlepszą i najpełniejszą recenzją, którą postanowiłem tylko uzupełnić o uwagi, których PRL-owska cenzura by mu nie przepuściła, jak i sylwetki osób nie wszystkim czytelnikom znane. I zaczynam od dwóch nie tylko ważnych dla zrozumienia książki, lecz również, że byli stronami najciekawszego sporu intelektualnego Polski.

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Nienasycenie
Wysłany: 2019-08-01 20:45:57


Na razie tylko napiszę krótko: znakomita. Trudna i wymagająca, ale bardzo fascynująca książka. Witkacy mnie urzekł bezwzględnie swoją otwartością, wizjonerstwem, nieustępliwością w szukaniu uniwersalnych, bolesnych, obnażających prawd o człowieku, jego instynktach i społeczeństwie i jego mechanizmach.
Pochłonęła mnie zarówno zabawa językiem i forma groteski, wyolbrzymiająca postrzeganie,jak i ciągłe zderzanie się romantycznych pragnień z naturalistycznymi fascynacjami erotycznymi, brudnymi, wyuzdanymi, perwersyjnymi a jednocześnie pociągającymi. Jest pełen pasji życia, wciąż rozchwiany i rozdarty między szukaniem ideałów, dążeniem do tego, co niedoścignione, a dostrzeganiem drobnych i pięknych rzeczy, które wprawiają w pasję i namiętność.
Czytałam długo, bo w tu trzeba skupienia, czasem zatrzymania, nieustannych konfrontacji z własną świadomością, ze światem, który nas otacza i tym, co dostrzegał w nim Witkacy...

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: Nienasycenie
Wysłany: 2019-08-01 20:44:27


Na razie tylko napiszę krótko: znakomita. Trudna i wymagająca, ale bardzo fascynująca książka. Witkacy mnie urzekł bezwzględnie swoją otwartością, wizjonerstwem, nieustępliwością w szukaniu uniwersalnych, bolesnych, obnażających prawd o człowieku, jego instynktach i społeczeństwie i jego mechanizmach.
Pochłonęła mnie zarówno zabawa językiem i forma groteski, wyolbrzymiająca postrzeganie,jak i ciągłe zderzanie się romantycznych pragnień z naturalistycznymi fascynacjami erotycznymi, brudnymi, wyuzdanymi, perwersyjnymi a jednocześnie pociągającymi. Jest pełen pasji życia, wciąż rozchwiany i rozdarty między szukaniem ideałów, dążeniem do tego, co niedoścignione, a dostrzeganiem drobnych i pięknych rzeczy, które wprawiają w pasję i namiętność.
Czytałam długo, bo w tu trzeba skupienia, czasem zatrzymania, nieustannych konfrontacji z własną świadomością, ze światem, który nas otacza i tym, co dostrzegał w nim Witkacy...

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: 622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta
Wysłany: 2019-08-01 20:42:50


Po przeczytaniu "622 Upadki Bunga" zakochałem się w prozie Witkacego. Wiem, że niektórzy zarzucają mu iż jego pierwsze dzieło to nie to samo co późniejsza twórczość, ale dla mnie to jest fenomenalna historia, co prawda miejscami niedopracowana, pewnie gdyby Witkacy zdecydował się wydać swoją pierwszą książkę doszlifowałby ją na tip top.

Akcja dzieje się w epoce przedwojennego dekadentyzmu już mi się podoba, gdzie poznajemy czwórkę przyjaciół: Bunga, barona Brummela, księcia Nevermorea i Tymbeusza. Wiadomo jak to bywa między przyjaciółmi czasem się posprzeczają, popełniając wobec siebie świństwa niedyskrecje w efekcie zrywają znajomość, a to znów się godzą gdy zajdą ku temu sprzyjające okoliczności. Większa część z nich oddaje się rozpuście i używa życia. Jednym z głównych bohaterów jest tytułowy Bungo wcale nikt się nie domyślił, artysta malarz, alter ego samego Witkacego. Bungo podobnie jak i prawdziwy odpowiednik jest wszechstronym artystą, czasem poświęca się też pisaniu.

Motywem przewodnim książki jest burzliwy romans Bunga z panią Akne, jego pierwszą prawdziwą miłością i jak na ironię nieszczęśliwą, i zgubną, gdyż pani Akne to typowy wamp, który wyciska życiodajne soki ze swoich kochanków, jednocześnie oddając się z nimi różnym perwersją.

Samo zakończenie jest dość ciekawe i groteskowe, jak to bywa nie raz w życiu.

Książka nafaszerowana jest cierpieniem, obłędem, śmiercią, erotyzmem, groteską, farsą, ironią, satyrą i symboliką. Panuje w niej klimat mroczny i ponury, czyli coś co tak bardzo kocham, dlatego powieść przypadła mi do gustu. Polecam wszystkim, zdecydowanie warto przeczytać.

Bazyli

Posty:11

Dotyczy: 622 upadki Bunga czyli Demoniczna kobieta ; Narkotyki ; Niemyte dusze
Wysłany: 2019-08-01 20:42:15


Po przeczytaniu "622 Upadki Bunga" zakochałem się w prozie Witkacego. Wiem, że niektórzy zarzucają mu iż jego pierwsze dzieło to nie to samo co późniejsza twórczość, ale dla mnie to jest fenomenalna historia, co prawda miejscami niedopracowana, pewnie gdyby Witkacy zdecydował się wydać swoją pierwszą książkę doszlifowałby ją na tip top.

Akcja dzieje się w epoce przedwojennego dekadentyzmu już mi się podoba, gdzie poznajemy czwórkę przyjaciół: Bunga, barona Brummela, księcia Nevermorea i Tymbeusza. Wiadomo jak to bywa między przyjaciółmi czasem się posprzeczają, popełniając wobec siebie świństwa niedyskrecje w efekcie zrywają znajomość, a to znów się godzą gdy zajdą ku temu sprzyjające okoliczności. Większa część z nich oddaje się rozpuście i używa życia. Jednym z głównych bohaterów jest tytułowy Bungo wcale nikt się nie domyślił, artysta malarz, alter ego samego Witkacego. Bungo podobnie jak i prawdziwy odpowiednik jest wszechstronym artystą, czasem poświęca się też pisaniu.

Motywem przewodnim książki jest burzliwy romans Bunga z panią Akne, jego pierwszą prawdziwą miłością i jak na ironię nieszczęśliwą, i zgubną, gdyż pani Akne to typowy wamp, który wyciska życiodajne soki ze swoich kochanków, jednocześnie oddając się z nimi różnym perwersją.

Samo zakończenie jest dość ciekawe i groteskowe, jak to bywa nie raz w życiu.

Książka nafaszerowana jest cierpieniem, obłędem, śmiercią, erotyzmem, groteską, farsą, ironią, satyrą i symboliką. Panuje w niej klimat mroczny i ponury, czyli coś co tak bardzo kocham, dlatego powieść przypadła mi do gustu. Polecam wszystkim, zdecydowanie warto przeczytać.