Artykuł poniższy jest przedrukiem z 48 numeru "Tygodnika Ilustrowanego" z dnia 29 listopada 1890 roku. W tekście dokonano skrótów i pewnych korekt ortograficznych, w nawiasach kwadratowych podajemy znaczenia niektórych archaizmów.

Ten numer „Tygodnika”, całe jego roczniki oraz inne ciekawe, archiwalne wydania gazet i czasopism, również lokalnych i branżowych, można poznać w Czytelni Naukowej nr XXI (ul. Bukietowa 4a). Należą one do Biblioteki Dziennikarzy Polskich, której zbiory przejęła na własność Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Mokotów i udostępnia je wszystkim zainteresowanym.

W Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu, w dziale rękopisów, znajduje się zagadkowy manuskrypt.

Kto był redaktorem owych luźnych, niezdarnie skopiowanych notatek o głośnej Masce Żelaznej? Dla kogo z królów notatki owe zrobione? – oto dwa pytania główne, narzucające się przede wszystkiem uwadze szperacza.

Sądząc z osnowy wstępu, pochodzić jakoby mającego od redaktora notatek, przypuścić by należało, że rękopis pochodzi z czasów Augusta II Mocnego. Czytamy w nim bowiem, że autor tych słów mówi o roku 1725, który zamykał dziesięcioletni okres od daty śmierci Ludwika XIV i przypadał w epoce panowania Augusta II.

Tymczasem końcowe stronice manuskryptu powołują się na szczegółowe wersye o Masce Żelaznej, ogłoszone po raz pierwszy bez osłonek kryptonimowych w dziele Voltaire’a („La siecle de Louis XIV), które wyszło w epoce panowania następnego Sasa, Augusta II.

Ponieważ Ludwik XV umarł w r. 1774, a redaktor rękopisu mówi o czasie, jaki nastąpił w lat 13 po objęciu tronu Francyi przed Ludwika XVI, czyli o roku 1787 – nie ulega zatem wątpliwości, że pochodzenie manuskryptu odnieść należy do tego ostatniego roku.

Pewność w tej mierze zdaje się być ustaloną, z uwagi, że w manuskrypcie naszym, obejmującym prawie wszystkie szczegóły, jakie do epoki wielkiej rewolucyi we Francyi, t. j. o roku 1789, wiadome były o Masce Żelaznej, zamilcza zupełnie o faktach, jakie 14 lipca 1789 r. ujawniły się w tej sprawie, skutkiem zdobycia Bastylii przez wzburzony lud paryski.

Kiedy po pierwszym upojeniu zwycięstwem i po uwolnieniu ośmiu uwięzionych z twierdzy bastylskiej [Bastylii], lud ten, przypomniawszy sobie szczegóły o tajemniczej Masce Żelaznej, rozbiegł się po korytarzach i po celach twierdzy, aby – z resztek papierów i z napisów pomieszczonych na ścianach przez nieszczęśliwe ofiary wykryć istotną prawdę o osobistości trzymanego tam w ścisłej tajemnicy przez pięć lat więźnia, znanego pod nazwą Maski Żelaznej – jeden ze zdobywców głośnym krzykiem oznajmił, że znaleziono wielki regestr [spis] Bastylii, w którym niezawodnie znajdą się szczegółowe daty odnoszące się do każdego trzymanego w niej więźnia.

Z tryumfem poniesiono ów regestr na ratusz, gdzie rozpoczęło się urzędowe śledztwo; lecz nadzieja zdobywców doznała zawodu, gdyż właśnie stronice odnoszące się do lat 1698 i 1703, zamykających okres więzienia Maski Żelaznej w Bastylii, znaleziono wydarte, i tym sposobem wszelki ślad dalszych poszukiwań w tym kierunku zatarty został.

O owym szczególe manuskrypt nasz nic nie wzmiankuje [wspomina]; widoczna zatem, że powstał nie w innym, tylko w tym ostatnim roku, uprzedzającym datę wielkiej rewolucyi we Francyi, i przesłano go z Paryża panującemu podówczas królowi – Stanisławowi Augustowi.

* * *

Od owego czasu, literatura odnosząca się do dziejów Maski Żelaznej, znakomicie się wzbogaciła mnóstwem dzieł (...). Wszystkie jednak owe dzieła, jako oparte na przypuszczeniach, mniej lub więcej zasadnych, nie ustaliły ostatecznie ani nazwiska tajemniczego więźnia, ani też przyczyn, które zastosowanie do niego tak wyjątkowego środka przymusu spowodowały.<\p>

Jak wygląda historia Maski Żelaznej w świetle faktów niewątpliwie ustalonych przez dokumenty historyczne?

W roku 1680, za panowania Ludwika XIV, do twierdzy Pignerol, w prowincyi piemonckiej, zdobytej w 1630 przez kardynała Richelieu i wcielonej do Francji, pod której władztwem aż do około roku 1696 pozostawała, sprowadzono zamaskowanego więźnia i oddano go pod nadzór pana de Saint-Mars, gubernatora twierdzy.

Gdy wkrótce potem pan de Saint-Mars był przeniesiony na urząd gubernatora fortu Exilles, odległego o dziesięć kilometrów od Turynu, zamaskowany więzień do tego nowego siedliska przeprowadzony został.

Towarzyszył on, jako cień nieodstępny, panu de Saint-Mars i na wyspach św. Małgorzaty , dokąd w roku 1687 go wysłano, i skąd, dnia 20 stycznia roku 1687 adresowano do pana de Louvois, ministra Ludwika XIV list z zapewnieniem, że środki ostrożności względem zamaskowanego więźnia nieodstępne będą i nadal zachowane.

Tu, na wyspach świętej Małgorzaty, urządzono dla Maski Żelaznej więzienie specjalne, opatrzone jednym tylko, zakratowanym okienkiem, z widokiem na morze.

Rzadko kiedy wchodził pan de Saint-Mars do celi więźnia, a jeśli się nadarzała konieczność rozmówienia się z nim, pan de Saint-Mars stawał zwykle na progu, skąd mógł dokładnie patrzeć na obie strony korytarza więziennego.

Pewnego wszakże dnia, syn jednego z przyjaciół gubernatora, szukając pana de Saint-Mars, wszedł niepostrzeżenie na korytarz i zastał szukanego w chwili żywej rozmowy z więźniem.

Pan de Saint-Mars, ujrzawszy młodzieńca, cofnął się o parę kroków i zatrzasnął drzwi celi, a następnie – blady ze wzruszenia – zapytał przybyłego: czyli cokolwiek widział lub słyszał?

Gdy młodzieniec zapewnił go, że to było niemożliwe, gubernator ochłonął nieco z przestrachu, lecz zażądał, aby młodzieniec niezwłocznie opuścił wyspę.

Innego znów dnia, tajemniczy więzień, któremu jedzenie podawano na srebrnych talerzach, napisał na takim talerzu gwoździem słów kilka i wyrzucił go przez okno więzienia. Jakiś rybak znalazł talerz nad brzegiem morza, a domyśliwszy się, że go wyrzucono z zamku, odniósł zgubę gubernatorowi.

Pan de Saint-Mars przede wszystkim upewnił się, że rybak umie czytać, a gdy usłyszał odpowiedź przeczącą, powinszował mu owej nieznajomości abecadła i zalecił na przyszłość ostrożność.

W dniu 1698 otrzymał pan de Saint-Mars rozkaz przeprowadzenia więźnia do Bastylii. Zastosowano wyjątkowe środki ostrożności podczas transportu; a (...) pan Dujonca przeprowadził go do wieży de la Bertaudiere, gdzie też, w charakterze szczególnego nadzorcy, umieszczony był stróż więzienny z wyspy św. Małgorzaty, pan Rosanges.

W tym to więzieniu zamaskowany człowiek pozostawał aż do dnia 19 listopada roku 1703.

W dzienniku Bastylii pod wymienioną datą znajduje się notatka następującej osnowy [treści]:

„Nieznany więzień, o zamaskowanej czarną maską twarzy, zachorowawszy nagle dnia wczorajszego, po mszy, umarł dzisiaj, o dziesiątej wieczorem. Pan Giraut, nasz jałmużnik, spowiadał go wczoraj. Śmierć niespodziewana przeszkodziła opatrzeniu go świętymi sakramentami. Pogrzebano go w środę, dnia 20 listopada, o 4 po południu, na cmentarzu św. Pawła. Pogrzeb ten kosztował czterdzieści liwrów”.

W regestrach pogrzebowych cmentarza kościoła św. Pawła mieści się notatka następująca:

„Roku 1703 dnia 19 listopada, Marchiali, wieku około lat 45 liczący, zmarł w Bastylii i pogrzebiony został na cmentarzu św. Pawła, parafii właściwej, dnia 20 tegoż miesiąca, w obecności pana Rosargesa i pana Relba, którzy akt ten poświadczyli”.

Środki ostrożności, stosowane do więźnia za jego życia, nie przestały go prześladować i po śmierci. Twarz jego oblano witryolejem [żrącym płynem – przyp. red.], spalono wszystkie jego meble, rozkopano podłogę jego więzienia, przeszukano wszystkie zakątki jego celi, zdrapano i pobielono na nowo jego mury, przełożono wszystkie kawałki posadzki, z obawy, aby się tam nie znalazło ukryte nazwisko więźnia.

* * *

W takim stanie przetrwała tajemnica, aż do dnia 14 lipca roku 1789 (...).

Tyle mówią fakta wiarygodne, historyczne.

Przejdźmy teraz do osnowy naszego rękopisu.

Pierwsze jego karty obejmują historię wydobycia szczegółów o tajemniczym więźniu od Filipa II księcia Orleańskiego, który, po śmierci Ludwika XIV, pełnił urząd regenta Francyi. Opowiadanie to osnute jest na romansie, jaki regent usiłował zawiązać z pewną księżniczką, która, ze swej strony, odrzucając hołdy swego wielbiciela, przyjmowała natomiast hołdy jego rywala i, dzięki namowom tego ostatniego, zgodziła się ulec chwilowo kaprysom regenta, pod warunkiem, że jej wyjawi tajemnice stanu, odnoszącą się do osobistości Maski Żelaznej.

Rywalem owym, ile się z dalszej osnowy rękopisu domyślać się można, był Armand du Plessis, książę Richelieu, jeden z siostrzeńców kardynała (...), członek akademii, uczestnik wszystkich głośniejszych wypraw za Ludwika XV, zdobywca Hanoweru, który, usunąwszy się pod koniec życia z widowni spraw wojennych, cofnął się do życia dworskiego, aby w intrygach zakulisowych szukać ukojenia dla swej awanturniczej natury.

W papierach pozostałych po śmierci księcia Richelieu znalazł się rękopis (...). Sekretarz księcia, Giraud Sonlavie ogłosił ów manuskrypt, oparty na zwierzeniach poufnych regenta, a według osnowy tych zwierzeń, Maską Żelazną był brat Ludwika XIV, urodzony 5 września 1638 r. w kilka godzin po przyjściu na świat Delfina [następcy tronu].

Ludwik XIII, przerażony wiadomością o owym niespodziewanym powtórnym połogu królowej Anny austriackiej, który mógł Francyi zgotować ważne zawikłania, zwołał na tajemną naradę kanclerza, biskupa z Meaux i akuszerkę, i tu postanowiono wypadek ów utrzymać w najściślejszej tajemnicy; drugiego zaś Delfina oddać na wychowanie akuszerce, pani Perronette.

W takich warunkach wychowywało się dziecię aż do dziewiątego roku życia, lecz rażące podobieństwo do królewskiego brata oraz wykrycie tajemnicy pochodzenia, udzielone wychowańcowi pani Perronette, zniewoliło [zmusiło] Ludwika XIV do wydania rozkazu uwięzienia dziecka i okrycia jego twarzy maską żelazną, który to rozkaz bezwzględnie wykonano.

W dalszym ciągu, rękopis Biblioteki Raczyńskich przytacza szczegóły zaczerpnięte z głośnego za czasów Ludwika XVI dzieła, wydanego pod tytułem: „Memoires pour servir a l’histoire des Perses”. Pod osłoną kryptonymów kryją się tu anegdotki dworu francuskiego. (...)

Według wersji owej historyi perskiej, Ludwik de Bourbon, hrabia Vermandois, był, jak wiadomo, synem naturalnym [pozamałżeńskim] króla Ludwika XIV i panny de la Vallieres. Król bardzo kochał swego naturalnego syna i pozwalał mu na różne wybryki, które na koniec doprowadziły młodzieniaszka do takiej śmiałości, że pewnego razu wymierzył policzek Delfinowi.

Obelga taka nie mogła ujść bezkarnie, jakoż, z rozkazu króla wysłano młodzieńca na wojnę do Flandryi, gdzie pewnego dnia uśpiono go w namiocie narkotykiem i, okrywszy twarz maską żelazną, wtrącono do więzienia, naprzód na wyspie św. Małgorzaty, a następnie w Bastylii.

Dalsze karty naszego rękopisu obejmują relację o Masce Żelaznej, zaczerpniętą z dzieła Voltaire’a „Siecle de Louis XIV” [„Wiek Ludwika XIV”].

Według relacji pana Lagrange’a Chancela, Maską Żelazną miał być jakoby słynny książę de Beaufort, wnuk Henryka IV, jeden z przywódców Frondy. (...)

Pośpieszywszy na pomoc Wenecjanom oblężonym w roku 1669 na wyspie Kandyi, przepadł od owej chwili bez wieści.

Twierdzi pan Lagrange Chancel, że już od roku 1664 książę de Beaufort za nieposłuszeństwo popadł w niełaskę u Ludwika XIV i podczas wyprawy na Turka uprowadzono go z rozkazu tegoż króla, i więziono na wyspie świętej Małgorzaty, gdzie go dla niespodzianki w żelazną przybrano maskę.

* * *

Ostatnie notatki rękopisu obejmują wiadomości o tajemniczym więźniu, zebrane w Bastylii przez więzionego tamże pana Lingueta, adwokata i pisarza. (...)

„Wszystkie powyższe uwagi i spostrzeżenia – nadmienia autor notatek – dowodzą, że Maską Żelazną była osobistość bardzo wybitna i że zagrożenie śmiercią każdemu, kto by się silił tajemnice tę przeniknąć, świadczy o wielkim niebezpieczeństwie, na jakie dwór mógł być narażony w razie jej ujawnienia. Mając na względzie, że z chwilą śmierci kardynała Mazarina nie zniknęła z widowni dziejów żadna głośniejsza osobistość, wynika, że Maską Żelazną była jedynie osoba, której rodowód i położenie należało ustrzec od ciekawości współczesnych.

Osobą tą mógł być tylko brat Ludwika XIV, rażąco do króla podobny, a skazany na dożywotnie więzienie, z rozkazu powodowanego wyższymi racjami stanu.

Ludwik XV (...) często nękał regenta pytaniami, dotyczącymi Maski Żelaznej. Regent odpowiadał zawsze, że Jego Królewska Mość dowie się o wszystkim z chwilą dojścia do pełnoletniości. (...) W obecności dworzan, przystąpił król do regenta z żądaniem wyjaśnienia sekretu, i ze zmiany rysów twarzy słuchacza mogli się widzowie domyśleć, jak wielkim był opanowany wzruszeniem.

– Gdyby żył dotychczas – rzekł Ludwik XV – byłbym mu przywrócił wolność...

Lecz i Ludwik XV ze swej strony ściśle dochowywał tajemnicy stanu. (...) Wiedziano również, że Delfin, ojciec Ludwika XVI, częstokroć zapytywał ojca o rodowód Maski Żelaznej.

– Lepiej uczynisz, odrzekł król pewnego razu – jeżeli się o to pytać nie będziesz...

Oto wszystko – kończy autor notatek – cokolwiek dało się zebrać o tej dziwnej osobistości (...)”.

Wracając się obecnie do pytania, dotyczącego autorstwa rękopisu, przypomnieć należy uwagę zamieszczoną na początku, że pewne ustępy tego rękopisu pochodzą z roku 1787, lecz nie dotykają faktów późniejszych, ujawnionych skutkiem zdobycia Bastylii.

Nie będzie przeto [więc] zbyt śmiałe przypuszczenie, jeśli zatrzymamy się na nazwisku przyjaciółki i gorliwej korespondentki Stanisława Augusta, pani Teresy Geoffrin, która, prawdopodobnie, chcąc zaspokoić ciekawość jego, zebrała krążące podówczas – pod wpływem wykryć Voltaire’a – o Masce Żelaznej pogłoski i przesłała mu je w kształcie bezładnych broszurek.

Dalsze ustępy rękopisu, odnoszące się do epoki późniejszej od daty śmierci pani Geoffrin (1777) mogły być dodane przez późniejszych korespondentów i zebrane w jedną całość przez przepisywacza, mało widocznie z ortografią francuską obeznanego.

Aleksander Kraushar</